Archiwa tagu: disc

12 DOBRYCH PRAKTYK W KORZYSTANIU Z BADAŃ KOMPETENCJI

Testy kompetencji mają wiele zastosowań. Ich celem jest m.in. pozyskanie informacji, które mogą być wsparciem w podejmowaniu trafnych decyzji rekrutacyjnych, diagnozie potencjału zespołów czy wskazówką, jak zorganizować podział obowiązków, aby każdy robił to, w czym jest naprawdę mocny. Doświadczenia pokazują, że jeśli badania kompetencji są właściwie wykorzystywane, dla ekspertów HR, trenerów, coachów, managerów zespołów są tak ważne, jak w postawieniu właściwej diagnozy ważne są dla lekarza wyniki badań lekarskich.

Pobierz 12 dobrych praktyk korzystania z badań kompetencji tutaj.

Relacja z szefem – warto?

Cześć, tu znowu ja – Jula 😉 Pamiętacie tekst Ani o tym, jak powinna wyglądać relacja z szefem w pracy? Czy relacja z nim ma swoje granice? Czy warto? Pisała o tym tutaj. Dzisiaj ja przejmuję pałeczkę i opowiem Wam, jak to wygląda z mojej perspektywy, czyli z perspektywy pracownika i potwierdzę (lub nie), czy Ania rzeczywiście stosuje swoje strategie w praktyce 😉 Jesteście ciekawi? Zostawcie lajka i do czytania 😉

Ania w swoim tekście skupiła się na trzech aspektach. Ja zrobię dokładnie to samo, żeby niczego nie przegapić i porównać moją perspektywę, z perspektywą Ani. Zaczynajmy:

  1. Tu chodzi o biznes

Zastanawiałam się, jak to możliwe, że relacja z dziewczynami z zespołu, w tym relacja z szefem – Anią to przyjaźń i przy tym, niezaniedbywanie swoich obowiązków w pracy… Przecież tyle się słyszy, że przyjaźń z szefem, albo współpracownikiem prowadzi do kłótni, nieporozumień i niedokończonych zadań. Otóż dokładnie pamiętam, że na samym początku współpracy z Anią jasno zdefiniowałyśmy swoje role, zadania, priorytety i oczekiwania – czyli zaczęłyśmy od BIZNESU. Zatem skoro przez pierwsze miesiące wypracowałyśmy sobie nawyk, że jesteśmy tu po to, żeby nasza firma EFFECTIVENESS się rozwijała, to to przekonanie z nami pozostało. Ania dbała, żebyśmy zrozumiały i nauczyły się, że swoich uwag czy decyzji nie kieruje do nas personalnie. Robi to, bo TU CHODZI O BIZNES, A NIE O OSOBISTY INTERES. As easy as that 😉.

  1. Zaufanie

No może nie do końca było tak łatwo, jak to wybrzmiało. Pewnie jak się domyślacie, nie wystarczyło, że Ania raz powiedziała mi, że podejmuje decyzje i zwraca mi uwagę, nie po to, żeby zrobić nam na złość albo zrobić przykrość, tylko po to, bo kieruje się dobrem firmy. Dopiero po dziesiątkach popełnionych błędów, ćwiczeniach rozwojowych i po szczerych rozmowach, w końcu uwierzyłam Ani, ale uwaga… W KOŃCU TEŻ WIERZĘ W SIEBIE I CO NAJWAŻNIEJSZE… UFAM SOBIE! Jeżeli ufam sobie, mam większą kontrolę nad moimi projektami, a co za tym stoi, nad ROZWOJEM NASZEJ FIRMY. Zespół oparty na zaufaniu i wierze w siebie, jest prawdziwą siłą!! I ja to dzisiaj wiem 😊

  1. Siła zespołu

Wiem, że cokolwiek by się nie działo, zawsze możemy na siebie liczyć i razem stawiamy czoła wyzwaniom. Każda za każdą stanie murem, ale też przemówi do rozsądku jeżeli trzeba 😉 I to zarówno biznesowo, jak i prywatnie. To co na pewno o sobie wiemy, to to, że każda z nas ma wysoki Spokój Wewnętrzny (w sekcji BAI badania DISC D3). To czego potrzebujemy, to rozmowy… Nie tylko o pracy, ale też o tym, co się dzieje u nas prywatnie. Nie dość, że zbliża nas to do siebie, to też dzięki temu, łatwiej nam popełniać błędy, bo wiemy, że każda z nas jest tak samo wrażliwym i dobrym człowiekiem, który chce działać DLA WSPÓLNEGO DOBRA, a nie jest tylko maszyną do pracy. Dlatego możemy pozwolić sobie na bliskie relacje.

Wiecie co… pisząc ten tekst szczerze się wzruszyłam. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy, widzę, że to wszystko nie poszło na marne… Widzę, że wszystkie rozmowy, popełnione błędy i wyjścia poza strefę komfortu, opłaciły się. Wypracowałyśmy naprawdę wysokie standardy i przede wszystkim bardzo cenne relacje. Na naszym przykładzie chciałam pokazać, że zespół nastawiony na cel, ale też nastawiony na relacje i przyjaźń, może działać sprawnie i odnosić kolejne sukcesy. To naprawdę możliwe, ale nic nie zadzieje się bez wiary i ciężkiej pracy… I wtedy niekoniecznie różnice w pokoleniach mają znaczenie 😉

Prywatne relacje – czy w pracy lepiej ich unikać?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak powinna wyglądać Twoja relacja z szefem albo gdzie leży granica w komunikacji na linii pracownik-szef? Czy warto pracować ze znajomymi czy lepiej się tego wystrzegać? Innymi słowy, czy praca to praca i mamy zachować dystans, czy też warto pozwolić sobie na bardziej kumplowskie, prywatne relacje? Czytaj dalej Prywatne relacje – czy w pracy lepiej ich unikać?

WE, THE PERFECTIONISTS… TO WHAT LENGTHS DO WE GO AND HOW OTHERS SEE US

When they do something, they do it well. When they put their name on something, they want to take care of every little detail. They always opt for a clear message, for them, 9 A.M is 9 A.M, not 9.10, but 9, period. They go to work to do their job diligently; that’s why they are very focused on getting the job done and they don’t want to waste their time on chit-chats. Perfectionists. The leitmotif of their work-life is quality.

Do you know anyone like that? Or maybe I just described you? Because this description definitely fits me very well – conscientious people, who in the DISC model present a high C style ratio (compliant; remember that we often represent two or three behavioral patterns; I also have a high D style). Interestingly, we are often seen as perfectionists, but our reply is: „Come on, everyone cares about quality, it’s natural, details are important etc.”. Dear PERFECTIONISTS, not everyone is like that; in the workplace, it’s only 20% of people. Let me quote some arguments about why teams need us and how others can perceive us in cooperation:

– We have VERY HIGH WORK STANDARDS or at least standards higher than 80% of our employees, coworkers and clients. I know that we set those high standards for ourselves first, but we also expect high-quality work from others. The problem is that not everyone is capable of meeting those standards. Not because they don’t want to, but the thought of polishing the same document or idea again and again from yet another point of view just does not cross their minds.

Dear perfectionists. Let’s remember that the quality we represent is our gift. Let’s share it, but if we are team leaders we mustn’t forget that we have to teach our employees our standards, show them what it means to meet our standards. Seriously, not everyone finds this obvious. I used to get frustrated when I heard that delegating is the boss’ job. What was the point if I had to redo my employees’ work over and over again and if getting the job done, at the end of the day, took more time. Right, there are things that I can do faster and better than others, but I invested in teaching them my standards. Only I know how much patience it required, but it was worth it; I let others make mistakes and learn from them. Let’s not forget that teaching standards is to consist in showing good practices, not pointing out mistakes or highlighting that the other person still „doesn’t get”

– We can foresee the upcoming RISKS. We hold our ground like no one else and we are able to sense what could go wrong in every new initiative. Notably, we are usually right. However, there is a „but”… I remember when my boss or a different department in the PR agency were presenting a new project and it was me who took the lead in presenting the list of what could go wrong and why, what they’ve forgotten about, what they’ve omitted etc. Even if I didn’t actually say anything, believe me, my face expression said it all. It is worth underlining that I really meant well. I wanted to help. I believe that if you are to do something, you have to be well prepared. That’s what I wanted to say every time.

Today, my attitude has changed. My philosophy on quality hasn’t changed, but when I hear about a new project, I deliberately redirect my thoughts, to first find something positive about it, to focus on the possibilities; I still think about the risks, but I don’t let them be the starting point of the conversation. There is nothing wrong with thinking about the risks, but we, the strong C style personalities, naturally tend to look through black-colored glasses (which is why we often decide against taking a risk or we take our time making a decision – which is not always a good thing).

I know myself well and accept myself, which is why today I have no problem admitting that now I understand how difficult working with me used to be for people who are different than me. Presenting a new project, having the best intentions, they felt how I cut them down saying that something wouldn’t work. I humbly admit I made mistakes and here are the two main lessons I learned from them:

LESSON 1 When hearing about new solutions or ideas, I learn to first seek possibilities, not risks. There is something positive in each idea, in each and every one (!) of them.

LESSON 2 I don’t ignore risks, but I pay attention to the way I talk about them; for example: instead of saying “That won’t work because you haven’t thought about xyz”, I say: “That’s interesting. I haven’t thought about that. And how about checking xyz” – it does sounds different, doesn’t it? I talk to my employees in a similar way. Instead of presenting the list of what wasn’t perfect I say: „It is important to pay special attention to xyz in texts like that. That will help us in …”. It may sound like a nuance, yes, but this nuance does make a difference. I can see that thanks to this kind of feedback, next time people want to impress me, prove that they „got” what I was talking about, that they want to get better at what they do. And it’s not easy, doing in every day, believe me, but I know that it is worth it. I know that it is the only good way to be a leader, to let people grow and encourage them to do it while working with me. And also to show them that I care about them.

W życiu nie chodzi o to, aby się ścigać, ale żeby zmierzać na swój Everest własnym tempem

W życiu nie chodzi o to, aby się ścigać, ale żeby zmierzać na swój Everest własnym tempem. Oto moja rozmowa z Przemysławem Kołodziejczykiem, przedsiębiorcą z doświadczeniem w branży IT, założycielem firmy GECOS Sp. z o. o., absolwentem studiów MBA we Francuskim Instytucie Zarządzania, certyfikowanym konsultantem DISC D3.

Odkąd Cię znam, zawsze mierzyłeś wysoko. Masz na koncie kilka prężnie działających firm, kolejne dyplomy. I wciąż jakby chcesz sięgać wyżej… W jaki sposób wyznaczyłeś swój cel, swój „Everest”?
Czytaj dalej W życiu nie chodzi o to, aby się ścigać, ale żeby zmierzać na swój Everest własnym tempem

Różnorodność w zachowaniu z przymrużeniem oka

To, że ludzie są różni, wiemy już doskonale. Ale czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak wyglądałby świat, gdyby ludzie byli tacy sami? Istny koszmar na drogach albo niedokończone wieżowce to tylko przykłady tego, że gdyby nie różnorodność, nie ze wszystkim byśmy sobie poradzili. Oto jak żyłoby się w świecie zdominowanym przez osoby bardzo do siebie podobne. Od razu zaznaczam, że przedstawiam Ci to trochę w przejaskrawionych barwach. Podejdźmy do tego z dystansem 😉 Czytaj dalej Różnorodność w zachowaniu z przymrużeniem oka

Ocenianie – dlaczego wciąż to robimy i jak sobie z tym poradzić? Oto challenge umysłu

Autorką tego tekstu jest Julia Góra, którą mamy zaszczyt mieć w zespole EFFECTIVENESS. Jula jest autorką tekstów na tym blogu w kategorii: spełnienie.

Zdarzyło Ci się przyłapać swój umysł na tym, że patrząc na kogoś, myślisz wpierw o tym, co ten ktoś ma nieidealne? Obserwujesz osoby w pracy czy w drodze do pracy i w głowie tylko masz to co negatywne? Jeśli choć na jedno pytanie padła odpowiedź TAK, ten tekst jest dla Ciebie! Czytaj dalej Ocenianie – dlaczego wciąż to robimy i jak sobie z tym poradzić? Oto challenge umysłu

Jak krytykować z klasą?

Jesteśmy krytykowani – przez szefów, partnerów, znajomych i uwaga, nierzadko sami sobie nieźle „dokładamy”. A w dobie rozwiniętych technologii mam wrażenie, że o tę krytykę w stosunku do innych jeszcze łatwiej – bo nie trzeba spojrzeć w oczy, wystarczy napisać wiadomość lub zostawić post w social media i po sprawie, a niech ma, a niech wie, jaki jest, a niech sobie myśli, co chce, a niech wreszcie zacznie myśleć i działać inaczej, a niech pozna moje zdanie, bo przecież wokół mówią: „Nie trzymaj w sobie tego, co myślisz, mów o swoich uczuciach” etc. Czytaj dalej Jak krytykować z klasą?

Rynek pracownika to dobra wymówka?

„Gdybyś słyszała o kimś na stanowisko „xyz…”. Dziś tak trudno o dobrego pracownika… Mamy rynek pracownika, tak źle jeszcze nie było w kwestii pozyskiwania ludzi… Z młodymi nie jest lekko, sama wiesz, prawda?” Słyszę to często. Staram się być uważna na potrzeby znajomych, klientów, wsłuchiwać się w ich bóle, poczuć to, co przeżywają, zderzyć to ze swoim doświadczeniem, ale jednocześnie nie lubię użalać się nad tym, na co nie mam wpływu. I tak powstały moje dzisiejsze przemyślenia. Na rynek pracownika spojrzę z życzliwością, najlepszą intencją, ale bez ściemy i głaskania po głowie… Czytaj dalej Rynek pracownika to dobra wymówka?