Prywatne relacje – czy w pracy lepiej ich unikać?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak powinna wyglądać Twoja relacja z szefem albo gdzie leży granica w komunikacji na linii pracownik-szef? Czy warto pracować ze znajomymi czy lepiej się tego wystrzegać? Innymi słowy, czy praca to praca i mamy zachować dystans, czy też warto pozwolić sobie na bardziej kumplowskie, prywatne relacje?

Powiedzmy sobie wprost  – nawet kiedy odpowiedź na powyższe pytania brzmi: „warto znaleźć złoty środek”, to nie jest to prosty temat. Bo jak ten „środek” znaleźć? A co jeśli pracownicy wejdą mi na głowę? A co jeśli szef będzie chciał wiedzieć o mnie zbyt wiele? To trudny temat, ale ważny, bo mój „millenialsowo-zetkowy”zespół mocno mi pokazał, że jakość relacji ze mną jest dla nich ważna. Sama nie wiedziałam, jak ugryźć ten temat, stąd poprosiłam swego mentora, Chrisa Cebollero, aby temu poświęcić nasze zespołowe spotkanie. Czerpię garściami od bardziej doświadczonych ode mnie i chętnie dziś podzielę się wnioskami z rozmowy.

  1. Tu chodzi o biznes

Chris, pracując jako ratownik medyczny, miał wielu bardzo dobrych znajomych w pracy. Gdy tylko awansował i stał się ich szefem, niejeden od niego odszedł. Dlaczego? Bo obrósł w piórka? Otóż nie. Jako lider zespołu musiał podejmować decyzje, które nie zawsze podobały się ludziom wokół, ale jednak były najlepsze pod względem biznesowym. Nie wszyscy to zrozumieli, bo przecież halo… jesteśmy kumplami, nie możesz tak zrobić! Otóż, mądrość, z którą mnie Chris zostawił, brzmi: Bez względu na stanowisko, będąc w pracy, potrzebujemy pamiętać, że jesteśmy w pracy i tu wpierw liczy się realizacja celów, a decyzje mają wpierać biznes, rozwój organizacji a nie go hamować z uwagi na prywatne interesy. Innymi słowy, decyzji szefa nie powinniśmy odbierać osobiście, bo nie o osobisty interes tu chodzi.

A szefie, podejmując decyzje, pamiętaj, że mają służyć firmie, dla której pracujesz. I nie ma to kompletnie związku z tym, że w takim podejściu nie dbamy o ludzi czy o dobrą atmosferę. Wręcz przeciwnie. Właśnie w dobrej atmosferze dobrze realizuje się cele biznesowe, na poczet których każdy z nas jest zatrudniony i dostaje wynagrodzenie. Choć to niby takie proste i oczywiste, to naprawdę pomogło mi zrozumieć, że możemy sobie pozwolić na prywatne relacje (bo takie mamy w zespole) TYLKO wówczas, kiedy każdy uzna i będzie pamiętać, że WPIERW jesteśmy tu po to, aby NASZA firma EFFECTIVENESS rozwijała się, a każdy z nas razem z nią. Znalazłam też dzięki temu potwierdzenie, dlaczego w większości przypadków zatrudnienie znajomych odbiło mi się czkawką (bo punktem wyjścia była relacja prywatna a nie biznes i trudno było nam zmienić podejście). O czym jeszcze warto pamiętać, myśląc o relacjach w zespole?

  1. Zaufanie

O zaufaniu w zespole Jula pisała tutaj, ale znów potrzebujemy podkreślić jego znaczenie. Bez zaufania nie ma co liczyć na dobre relacje z kimkolwiek i gdziekolwiek. Jeżeli fundamentem dla zespołu będzie zaufanie (a do tego potrzebujemy się dobrze poznać), zrozumiemy, że szef podejmuje taką a nie inną decyzję nie dlatego, że nas nie lubi, z racji stanowiska woda sodowa mu uderza do głowy, czy chce nam zrobi na złość (choć wiem, że nie zawsze łatwo w to uwierzyć, kiedy nie znamy swojego profilu zachowań). Szef ma dbać o biznes, w tym naturalnie o Ciebie i Twoje miejsce pracy. Zaufaj mu! Z punktu widzenia managera też często nie są to proste decyzje! Jednak to z czym lider zespołu musi się liczyć i czego powinien się nauczyć, to czuć się komfortowo w niekomfortowych sytuacjach. Nie zawsze będzie kolorowo, ale trzeba to przetrwać. Zatem jak to zrobić?

  1. Siła zespołu

Jeżeli już wiemy, jak ważną rolę odgrywa wypracowanie zaufania, to teraz powiedzmy sobie wprost… Będą takie momenty, w których jako pracownicy nie będziemy czuli się z czymś okej, ale trzeba będzie się do tego dostosować i zrozumieć, że dzieje się to dla większego dobra. Możemy się kłócić, nie zgadzać, ale koniec końców chodzi o to, że mamy grać do jednej bramki. Nie zrozum mnie źle, nie mówię, że musimy pracować jak maszyny, bez żadnych uczuć. Świadomość, że pewne decyzje nie są PERSONALNE (=przeciwko mnie), tylko CZYSTO BIZNESOWE (=na rzecz rozwoju organizacji, dla której pracuję) jest wyrazem dojrzałości zespołu i pozwala skutecznie zmierzać się z wyzwaniami, których przecież jest co niemiara. W tym tkwi siła zespołu!

Wiesz, kiedy to wszystko sobie przemyślałam, uznałam, jak bardzo podejście Chrisa ma sens, zrozumiałam, dlaczego tak często krytykowałam moich szefów, nie rozumiejąc ich decyzji. Poczułam też ogromną ulgę, bo chcę mieć bliskie, prywatne relacje w zespole i wiem, że to jest OK, ale to o czym wszyscy pamiętamy to fakt, że jesteśmy tu po to, aby rozwijała się nasza wspólna firma a my razem z nią. Ma to i dla Ciebie sens?