Urodzeni optymiści – jak Was mogą widzieć inni? Słowo o „I” w modelu DISC

Dusze towarzystwa, sypiący pomysłami jak z rękawa, zwykle rozmowni, uśmiechnięci i umiejący rozładować napięcie sięgające zenitu – to osoby o dominującym stylu zachowania „I” (ang. Influencing) (1 z 4 stylów zachowania DISC). Innymi słowy, mają wszystko, z czym ja się nie urodziłam i czego nierzadko im zazdroszczę (ale tak pozytywnie😉). Dziś chciałabym podzielić się kilkoma przemyśleniami, które mogą Wam, Drodzy optymiści, ułatwić życie i zdobywać nie tylko akceptację, ale i szacunek innych. Gotowi?

Jeśli odnajdujesz się w powyższym opisie, to wiedz, że trudno Cię nie lubić (tak, tak!). Energią, którą się dzielisz, można obdarować setki osób wokół. Może to wiesz a może nie, ale osoby „wpływowe” bardzo chcą być lubiane i akceptowane, a ich największym lękiem jest właśnie bycie odrzuconym. Stąd na wiele mogą się zgodzić, dużo wziąć na siebie, ale czasem…aż za dużo i koniec końców mogą czegoś nie zrealizować na czas, coś im może umknąć (bo przecież w jednym momencie macie już w głowie kilka myśli i pomysłów). W ogóle społeczeństwa mamy jedynie 11% osób z dominującym stylem „I”, stąd większość z nas może zwyczajnie nie rozumieć Twoich zachowań, decyzji, postrzegać Cię jako niesłowną osobę czy z głową w chmurach.

Pamiętam jedno ze spotkań integracyjnych w firmie, o które nasze „dusze towarzystwa” od dawna walczyły (Sama praca, zero zabawy? Można oszaleć… – myśleli „wpływowi”). Udało się, jest decyzja i przychodzi czas zaplanowanie organizacji całego wydarzenia –  znalezienie odpowiedniego miejsca, organizację cateringu, rozrywki itd. Osoby „I” zgłosiły się do wszystkiego (bo poza nimi ochotników nie było zbyt wielu). Jednak wkrótce okazało się, że spotkania organizacyjne odbywają się w porze lunchu albo od razu po pracy i niektórzy nie byli w stanie uczestniczyć w każdym z nich. Co chwilę coś się paliło w projektach, podobno „deadliny” nie dawały o sobie zapomnieć, a i przecież jak można ogarnąć tyle terminów etc. Koniec końców nasi „wpływowi” potrzebowali sztabu wsparcia do tego, aby wyjazd doszedł do skutku. Jak myślisz, co my, osoby o innych stylach zachowania, pomyśleliśmy o osobach „I”?

Osoba o stylu zachowania D (dominujący) w DISC: „Gdzie Wy macie głowę…?”

Osoba o stylu zachowania S (stały) w DISC: „Szkoda, że nie mogą pojawić się na każdym spotkaniu. Uważam, że wszyscy powinni brać w nich udział, żebyśmy mogli podejmować decyzje wspólnie i rozdzielać wspólnie zadania”

Osoba o stylu zachowania C (sumienny) w DISC: „Od początku wiedziałem, że ten zapał im szybko minie. To było do przewidzenia” etc.

I wiem, że przecież „wpływowi” nie mieli złych intencji, ale ludzie są różni, stąd nasze oczekiwania co do podejścia do organizacji wyjazdu były zgoła odmienne. I tak jak lubię „I”, tak mnie samą takie sytuacje rozkładają na łopatki, frustrują, po prostu…

Oczywiście, mówię tu o osobach, które mają bardzo wysoki poziom tego stylu zachowania lub też jeszcze nie wiedzą, jak nim skutecznie zarządzać. Zmierzam do tego, że jasne, że nie każdy z Was tak ma, ale jeśli jest w Tobie ta szczerze urocza wyrywność, to może zatrzymaj się na chwilę, poobserwuj siebie i rozważ takie podejście:

Pamiętaj o tym, co jest Twoją mocną stroną – choćby o tym, od czego zaczęłam ten tekst. Spójrzmy prawdzie w oczy. Ty dostarczysz pomysł, zapalisz innych do działania, ale nie bierz na siebie zadań wymagających dokładności, sumienności, terminowości, np. koordynowanie procesu, analiza i porównanie ofert etc. Nie przesadzaj z ilością zobowiązań, bo zwyczajnie to obróci się przeciwko Tobie.

Nie bierz sobie na głowę za dużo i postaw przed innymi sprawę jasno – nie chcesz przesadzić z ilością zobowiązań. Inni docenią Twoją uczciwość i trzeźwą ocenę własnych możliwości. A jeśli musisz zająć się czymś, co wymaga skrupulatności, to poproś innych o wsparcie (np. przeczytanie tekstu pod kątem literówek, przypomnienie Ci o spotkaniu, zaplanowanie z Tobą kolejnych kroków w projekcie, aby przełożyć słowa na działania). Nie spojrzymy na Ciebie jak na kogoś, kto sobie z czymś nie radzi (to często obawa osób o wysokim stylu „I” – o czym więcej przeczytasz w mojej książce „Everest lidera”) a jak na osobę, która zna siebie, wie, co może dać z siebie innym i wie, czego od innych potrzebuje. Nie przestaniemy Cię lubić, będziemy Cię jeszcze bardziej szanować. Co Ty na to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *