Co zrobić, aby czuć zadowolenie z pracy? 5 lekcji z pobytu w Polsce!

I wróciłam… prawie na drugi koniec świata, do mojego amerykańskiego domu. W ciągu niespełna 3 tygodni w Polsce tak dużo się wydarzyło, tak wiele doświadczyłam, że pomyślałam, że warto podzielić się z Tobą tym, czego się nauczyłam na temat tego, co zrobić, aby czuć zadowolenie z pracy, swojego życia i tego, kim jestem. Otóż…

1. Dobrze wcale nie oznacza lekko. Poprowadziłam kilka szkoleń Group Dynamics, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że są firmy, zespoły, w których głową muru nie przebijesz i jeszcze wiele wody upłynie, zanim ich szefowie przetrą oczy i przekonają się, że jak nie zadbają o ludzi, to wcześniej czy później będą drżeć na widok spadającego zaangażowania i wyników lecących na łeb na szyję. Ale jednocześnie z dumą potwierdzam, że jest dużo, a nawet bardzo dużo firm, których managerowie i zespoły mają w sobie odwagę pracować na rzecz tego, aby było lepiej niż jest dzisiaj. Co ciekawe, nie spodziewają się, że wszystko będzie szło idealnie, dają sobie prawo do tego, żeby upaść, potaplać się w błocie, a nawet porzucać w siebie tym błotem, by następnie podać sobie rękę, pomóc wstać, oczyścić się i iść dalej. I ta droga już później jest inna. Wcale nie oznacza, że będzie lekka, ale będzie bardziej prawdziwa, bez udawania, zakładania masek. Będzie tam więcej rozumienia a nie oceniania, zaufania a nie kontrolowania. Może być dobrze – do tego zmierzam. Nie daj sobie wmówić, że w twojej branży, firmie, zespole nic się nigdy nie zmieni i zadowolenie z pracy nigdy się nie pojawi… W takim podejściu na pewno nie, ale zmieni się, jeśli uznasz, że…

2. Nad jakością współpracy trzeba codziennie pracować i za to odpowiada każdy w zespole a nie tylko szef. Wiem, że ryba psuje się od głowy, że jak top management pracuje nad sobą, to zwiększa to szanse na to, aby w zespołach ludzie czuli się docenieni, by mieli satysfakcję, by chciało im się pracować i tak dalej… Ale wierz mi, że pracownicy potrafią też podkładać szefom kłody pod nogi. Jak? Testują, jak długo wytrzyma narzekanie, nie powiedzą „dziękuję” za to, że mają to, o co prosili, nie wspomnę już o szczerym pokazaniu, że czują zadowolenie z pracy – bo przecież są pracownikami, to im się należy, czyż nie? Oczekują, że szef domyśli się, czego potrzebują czy tego, co im nie odpowiada – bo jakże inaczej, szef jest uzbrojony w ponadludzkie zdolności, prawda? Otóż nie… Szef jest takim samym człowiekiem jak ty czy ja i do tego, żeby było dobrze w zespole, potrzebuje twojego zaangażowania, pracy na rzecz wspólnego celu. Nie chodzi mi o to, żeby nie mieć oczekiwań wobec przełożonego (to zupełnie inne zagadnienie), ale o to, aby przede wszystkim myśleć przez pryzmat tego, co ja z siebie dziś dam dla szefa, zespołu i moich klientów? Co zrobię lepiej a jakich zachowań nie będę potęgować? Wiem, że nie brzmi to wygodnie, bo łatwiej jest wymagać od innych, ale tylko postawa „wymagam wpierw od siebie” ma sens, bo tylko na nią – na siebie – masz wpływ… Zostaw innych a zajmij się sobą. Kiedy każdy to w zespole zrobi, dopiero wówczas będzie miejsce na zmiany i zadowolenie z pracy, bo każdy tworzy zespół a nie tylko szef…

3. Życie to ciągłe podejmowanie decyzji i gotowość na to, że sprawy nie będą szły zgodnie z planem. Należę do tych osób, które lubią mieć wszystko zaplanowane. Nie boję się zmian, ale jeśli mogę czemuś nadać ramy, daje mi to poczucie komfortu pracy. Po przylocie do Polski okazało się, że moje zawodowe plany nie będą odpowiadać rzeczywistości. Potrzebowałam dużo więcej czasu i energii poświęcić na sprawy prywatne. Oliwy do ognia dolał jakiś wirus, w walce z którym nie miałam żadnych szans. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo się rozchorowałam. I w przeszłości próbowałabym jakoś łapać te dziury – odwołane spotkania, niespełnione oczekiwania znajomych co do czasu, którego dla nich zwyczajnie nie miałam. Tym razem świadomie przyjęłam, że skupiam się na tym, aby dać z siebie tyle, ile mogę, na to, co dla mnie najważniejsze, a resztę zwyczajnie odpuścić i to bez żadnych wyrzutów sumienia. Kolejny raz się przekonałam, że życie to nieustanne podejmowanie decyzji wobec tego, co jest moim priorytetem. Życie to też odwaga do mierzenia się z konsekwencjami swoich decyzji, bo z moimi decyzjami nie będzie każdemu po drodze i wielu z pewnością Cię o tym poinformuje.

4. Są ludzie lojalni wobec ciebie i ludzie lojalni względem potrzeb, które mają wobec ciebie. A kiedy ich potrzeby się zmienią, to i ta lojalność zmieni swój kierunek. Mój ostatni pobyt w Polsce był sprawdzianem wobec tego, jakich ludzi mam wokół siebie i czy umiem odróżnić jednych od drugich. Przekonałam się, kto jest moim prawdziwym przyjacielem i że jeśli jest to przyjaciel, to żadna odległość nie będzie problemem, by wspierać, rozumieć i być obok. Doświadczyłam również tego, że…

5. Jeśli naprawdę wierzysz w to, co robisz, będą wokół Ciebie osoby, które będą Cię w tym wspierać i pomagać czuć zadowolenie z pracy. Poczułam to mocno i na szkoleniu dla Klientów – trenerów, konsultantów HR, którzy w pracy wykorzystują nasze badania kompetencji, ale i w spotkaniu z moim Zespołem. To było nasze pierwsze spotkanie w takim gronie, bo na co dzień mieszkamy w różnych częściach świata. Spotkałyśmy się w moje urodziny i na żywo dostałam od nich pełną akceptację tego, kim jestem i zrozumienie tego, co robię w ramach EFFECTIVENESS. Powiedziały: Chcemy życzyć Ci, aby Twój błysk w oku i zapał do pracy i zmieniania świata na lepsze nigdy nie wygasły…

Mam w sobie dużo wdzięczności za to, co dostaję od Zespołu. Biorę sobie do serca te słowa i już kończę, i wracam do pracy, by ta nasza zawodowa rzeczywistość mogła być każdego dnia lepsza – bo może być…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *